|
|
WARSZAWA,
|
AGENDA Raportu szybko.pl I EXPANDERA
Część I – Rynek kredytów hipotecznych
Część II – Obrót nieruchomościami na rynku wtórnym
Wtórny rynek nieruchomości w 2008 roku
Prognozy na rok 2009
Szczegółowe dane dotyczące Warszawy, Krakowa, Gdańska, Poznania, Wrocławia, Katowic oraz Łodzi w IV kwartale 2008
Część III – Sytuacja na rynku wynajmu
Podsumowanie roku 2008
Prognozy na rok 2009
Szczegółowe dane dotyczące Warszawy, Krakowa, Gdańska, Poznania, Wrocławia, Katowic w IV kwartale 2008
Część IV – Działki
Podsumowanie roku 2008 i prognoza na 2009
Opis sytuacji z IV kwartału w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku
Informacje o serwisie www.szybko.pl
Informacje o firmie Expander – Niezależny Doradca Finansowy.
Rok 2008 całkowicie wywrócił sytuację na rynku kredytów hipotecznych w Polsce. O ile jeszcze w pierwszej połowie roku banki walczyły o potencjalnych klientów – kredytobiorców hipotecznych, a kredyt był łatwo dostępny i tani, tak od połowy roku rozpoczęło się stopniowe wprowadzanie ograniczeń w ich udzielaniu. Największe spustoszenie na rynku spowodowały wydarzenia z września i października, kiedy to pierwsza fala kryzysu rozlała się po świecie.
Kryzys miał wiele symptomów, jednak na kredyty hipoteczne najbardziej wpłynął tzw. kryzys płynnościowy. Objawił się on niechęcią banków na świecie i w Polsce do pożyczania sobie wzajemnie pieniędzy. To spowodowało, że wiele banków miało problemy z pozyskaniem kapitału potrzebnego do wypłaty kredytów hipotecznych. Dotknęło to głownie kredytów walutowych, a przede wszystkim kredytów we frankach szwajcarskim, z których pozyskaniem na międzynarodowych rynkach polskie banki miały szczególne problemy.
Łatwo dostępne i tanie kredyty we frankach szwajcarskich odeszły w Polsce do lamusa w połowie października 2009, kiedy ostatnie banki zaostrzyły kryteria udzielania pożyczek w walucie. Lepiej kryzys obszedł się z kredytami w złotych. Naszą rodzimą walutę banki zamiast pożyczać na rynku międzybankowym mogą zdobywać w formie depozytów, dlatego w żadnym momencie nie zabrakło im gotówki do wypłaty kredytów.
To właśnie brak pieniędzy na kredyty spowodował ograniczenia w ich udzielaniu, nie było to natomiast wywołane problemami ze spłatą wcześniej udzielanych przez banki kredytów. Polacy bowiem ciągle bardzo dobrze i terminowo spłacają swoje zadłużenie wobec banków. Wprowadzane przez banki ograniczenia w udzielaniu kredytów bez wkładu własnego były natomiast spowodowane obawą banków o wartość nieruchomości będących zabezpieczeniem kredytów. O ile jeszcze w 2007 roku wzrost cen nieruchomości powodował, że mieszkania praktycznie od ręki po zakupie było warte więcej niż w jego momencie, o tyle stabilizacja cen i spadki w 2008 odwróciły tą sytuację.
OPROCENTOWANIE
Ze względu na wysokość oprocentowania miniony rok możemy podzielić na dwa okresy. Pierwszy trwał od początku roku do połowy września i charakteryzował się stabilizacją oprocentowania kredytów we frankach oraz powolnym wzrostem oprocentowania pożyczek w złotych. Według Barometru Expandera, który obrazuje średnie oprocentowanie kredytów hipotecznych, oprocentowanie kredytów we frankach w pierwszej części roku (dla kredytu na zakup nieruchomości o wartości 400 tys. zł, z wkładem własnym 100 tys. zł) oscylowało około 4,2%. Oprocentowanie kredytów w złotych od stycznia do września wzrosło natomiast z 6,91% do 7,65%.
We wrześniu oprocentowanie zaczęło gwałtownie rosnąc za sprawą wzrostu rynkowych stóp procentowych oraz podwyżek marż na kredyty hipoteczne. Dla kredytów we frankach osiągnęło ono w początku listopada 5,47%. W tym samym czasie oprocentowanie kredytów w złotych podniosło się do 8,7%. Potem jednak, za sprawą spadających stóp procentowych średnie oprocentowanie zaczęło spadać. Na koniec roku wynosiło 4,87% i 8,05%. Jednak to oprocentowanie nie obejmuje jeszcze całości spadków rynkowych stóp procentowych Libor i Wibor, jakie miały miejsce pod koniec 2008 roku. Banki bowiem z opóźnieniem trwającym nawet do 3 miesięcy mogą aktualizować stosowane przez siebie stawki stóp rynkowych. Oznacza to, że kolejnego znaczącego spadku średniego oprocentowanie możemy się spodziewać w pierwszych tygodniach 2009 roku.
Spadek średniego oprocentowania w 2009 roku będzie spowodowany także dalszym obniżaniem się rynkowych stóp procentowych. Dotyczy to szczególnie oprocentowania kredytów w złotych, 3-miesieczna stawka WIBOR wynosi bowiem obecnie 5,62%, a prognozuje się, że w ciągu najbliższych 6 miesięcy spadnie ona do poziomu 4,20%. W przypadku 3-miesięcznego Liboru dla franka szwajcarskiego powinien nastąpić spadek z 0,63% do 0,47%.
Wysokość średniego oprocentowania kredytów hipotecznych w 2008 roku

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy 2008 znacząco wzrosły bankowe marże. Jeszcze we wrześniu we frankach szwajcarskich najtańszym bankiem był Lukas oferujący kredyt z marżą wynoszącą 0,75 pkt. proc. A kilka innych banków oferowało kredyt z marżą mniejszą niż 1 pkt. proc. Dziś o marżach poniżej 1 pkt. proc. można już zapomnieć. Średnia marża dla kredytu we frankach szwajcarskich oscyluje obecnie około 2,5 pkt. proc.
Wysokość rynkowych stóp procentowanych dla złotych i franków szwajcarskich 2008 roku

Mniejsze zmiany dotknęły kredyty w złotym, banki nie mają bowiem problemu z pozyskaniem na rynku naszej rodzimej waluty. W początku września można było zaciągnąć w złotych kredyt z marżą wynoszącą 0,5 pkt. proc., dziś średnia marża dla takich kredytów to około 1,8 pkt. proc. Jednak wciąż jest szansa by na rynku znaleźć kredyt z niską marżą – wynoszącą poniżej 1 pkt. proc. Najniższe marże w złotych oferują zatem te banki, które w swojej ofercie nie mają kredytów we frankach szwajcarskich.
ZDOLNOŚĆ KREDYTOWA
Przez cały 2008 rok spadała zdolność kredytowa klientów starających się o kredyt hipoteczny, jednak największy spadek nastąpił w ostatnim kwartale. Wynikało to ze znaczącego wzrotu oprocentowania kredytów, im bowiem wyższe oprocentowanie, tym niższa zdolność osoby starającej się o kredyt.
Bank oblicza zdolność kredytową w ten sposób, że sprawdza dochody osoby starającej się o kredyt, a od nich odejmuje „koszty życia” i ewentualnie raty innych kredytów. W ten sposób otrzymuje comiesięczną kwotę, która może być przeznaczona na spłatę nowego kredytu. Ta kwota to maksymalna rata, jaką klient może płacić. Na tej podstawie, po uwzględnieniu okresu, na jaki klient chce zaciągnąć kredyt, bank wyznacza maksymalna kwotę, którą może pożyczyć.
Na styczniu 2008 roku 1000 zł dochodu rozporządzalnego (dochód który pozostaje po odjęciu kosztów życia) wystarczało, by średnio na 30 lat zaciągnąć kredyt we franku w kwocie około 200 tys. zł, pod koniec roku jest to już tylko 150 tys. zł. Pamiętajmy jednak, że aby takie kredyt dziś otrzymać klient w większości banków musi posiadać wkład własny wynoszący, co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Spadek zdolność kredytowej dobrze obrazuje przykład 4-osobowej rodziny o sumie stałych dochodów (umowa o pracę na czas nieokreślony) na poziomie 3500 zł netto. W tabeli zaznaczono ile wynosiła maksymalna zdolność kredytowa w poszczególnych bankach w listopadzie 2007 i 2008. Zdolność w tym okresie spadła prawie we wszystkich bankach.
Zmiana zdolności kredytowej w okresie od listopada 2007 do listopada 2008 w poszczególnych bankach (zdolność wyrażona w tys. zł) – kredyt we frankach szwajcarskich dla 4-osobowej rodziny o łącznych dochodach 3,5 tys. zł netto

Zmiana zdolności kredytowej w okresie od listopada 2007 do listopada 2008 w poszczególnych bankach (zdolność wyrażona w tys. zł) – kredyt w złotych dla 4-osobowej rodziny o łącznych dochodach 3,5 tys. zł netto

NOWE REGULACJE DOTYCZĄCE SPREADU
Ważna zmiany dotyczące funkcjonowania kredytów hipotecznych nastąpiły pod koniec 2008 roku. 17 grudnia Komisja Nadzoru Bankowego przyjęła Rekomendacja S(II) (jest to znowelizowana Rekomendacja S, obowiązująca od 1 lipca 2006 roku), która wprowadza nowe, korzystne dla klientów regulacje dotyczące spreadów walutowych. Spread jest różnicą pomiędzy kursem kupna waluty – stosowanym przy wypłaceniu kredytu – a kursem sprzedaży, który jest stosowany przy spłacie rat. Stosowanie spreadu podnosi oprocentowanie kredytu walutowego średnio o około 0,5 pkt. proc.
Dotychczas klient nie miał wyboru i musiał spłacać kredyt po kursie banku. Na podstawie nowych regulacji, które muszą być wdrożone przez banki do 1 lipca 2009 roku, klient będzie miał możliwość spłaty kredytu w oryginalnej walucie. Na wniosek klienta bank zmieni zapisy w umowie, na takie które będą umożliwiać taką operację. Ale uwaga, zmiany sposobu spłaty kredytu będzie można dokonać tylko raz. Wyboru sposobu spłaty kredytu będą tez dokonywać wszyscy nowi kredytobiorcy zadłużający się w walutach.
Jeśli dzięki możliwości spłaty kredytu w walucie oryginalnej koszty spreadu spadną, ale tylko częściowo. Trzeba pamiętać, że przy spłacie kredytu spread jest uwzględniany tylko w połowie, drugą połowę spreadu bank pobiera już w momencie udzielania kredytu (przy wymianie sumy pożyczanej w walucie na złote). Dodatkowo w kantorach, gdzie klienci banków będą kupować walutę na spłatę kredytu w banku, także pobierany jest spread. Jest on jednak mniejszy niż te w bankach.
Zdobycie franków po wejściu w życie nowych regulacji może być trudniejsze. Masowe kupowanie franków przez Polaków w kantorach może spowodować, że będzie problem z zakupem tej waluty. Banki bowiem będą przyjmować jednanie spłatę rat we frankach, co może doprowadzić do ogromnego popytu na szwajcarską walutę, przy niewielkiej jej podaży na rynku. Działanie Rekomendacji S (II) może być zatem inne, zamiast powodować, że Polscy znaczną kupować franki w kantorach, zmusi same banki do obniżania kursów do poziomu zbliżonego do kantorowych. To pozwoli bankom zachować część zysków ze spreadu, a Klientów zwolni z comiesięcznej koniczności tracenia czasu na zdobywaniu franków.
Nowa rekomendacja wprowadza także wymogi dotyczące informowania o spreadach. Klienci wnioskujący o kredyt walutowy muszą być informowani o istnieniu spreadu, a także o tym o ile podnosi on koszt kredytu. Wszystkie wyliczenia rat kredytu muszą odbywać się z uwzględnieniem kosztów spreadu, bank musi także przedstawić symulację raty kredytu w sytuacji wzrostu jego wysokości (do najwyższego poziomu notowanego w danym banku w okresie ostatnich 12 miesięcy).
Wysokość spreadu w poszczególnych bankach w dniu 18 grudnia 2008

Rok 2008 nie był dobrym okresem dla branży nieruchomości. Kryzys, który miał swoje podłoże w sposobie udzielania kredytów hipotecznych, na dobre rozprzestrzenił się na całym świecie i dotyka kolejnych sektorów gospodarki. Nawet w Polsce, mimo że nie mamy do czynienia ze zjawiskiem złych kredytów, czy też masową niewypłacalnością kredytobiorców, rynek kredytów hipotecznych zmienił się diametralnie. Drastycznie zmniejszyła się liczba kredytów, udzielanych we frankach szwajcarskich. Banki, aby ograniczyć własne ryzyko wprowadziły wymóg posiadania wkładu własnego przy zakupie mieszkania. W efekcie ograniczone zostało główne źródło finansowania zakupów nieruchomości. Popyt ogranicza także widmo kryzysu i niepewność, co do przyszłości. Efektem jest spadek cen wszystkich kategorii nieruchomości, w tym także mieszkań. Największe spadki nastąpiły w drugiej połowie roku, kiedy banki znacznie ograniczyły akcję kredytową.
Najwyższa procentowa obniżka ceny nastąpiła w Olsztynie. Od grudnia 2007 do grudnia 2008 cena spadła tu, o 15,5%, czyli o 847 złotych na metrze kwadratowym. Nieco mniejszy spadek w procentach, ale wyższy w kwotach bezwzględnych miał miejsce w Krakowie. W grudniu 2008 średnia cena spadła poniżej 7 tysięcy za metr, czyli o 11% i o 859 złotych. Jest to poziom porównywalny z listopadem 2006 roku. Kolejnym miastem, gdzie ceny spadły o ponad 800 złoty jest Sopot. Procentowe zmiany cen w ciągu ostatnich 12 miesięcy zaprezentowane są na poniższym wykresie. Warto zauważyć, że są lokalizacje, gdzie ceny w skali roku nieznacznie wzrosły: Białystok i Gdynia lub też obniżka była minimalna – Szczecin.
Zła sytuacja na rynku nieruchomości to bynajmniej nie obniżka cen, ale znikoma ilość zawieranych transakcji. Spadek cen będzie stymulował popyt. Niezbędny jest jednak dostęp do kredytów, ponieważ zdecydowana większość osób potrzebujących mieszkań to ludzie młodzi. Nie są oni w stanie i przez lata nie będą mogli zgromadzić środków, które pozwolą na sfinansowanie tak dużej transakcji jak zakup mieszkania bez wsparcia kredytowego.



PROGNOZY NA ROK 2009
Prognozy statystyczne wskazują, iż przez najbliższe pół roku będziemy mieli do czynienia ze spadkiem cen mieszkań. W ciągu 6 miesięcy ceny mogą spaść o 10% w Warszawie, 11% we Wrocławiu, 3-5% w Poznaniu, dalsze 10% w Krakowie 11% w Gdańsku. Nie ma wielu przesłanek, aby takie przewidywania kwestionować. Nadchodzące pół roku upłynie pod znakiem kryzysu gospodarczego. Pytanie, na które nikt nie ma pewnej odpowiedzi brzmi: jak głęboki będzie ten kryzys w Polsce. Jego symptomy już odczuwamy. Przede wszystkim polskie firmy precyzyjnie analizowały i weryfikowały swoje plany i budżety na rok 2009. Cięcie kosztów w wielu przypadkach oznacza redukcję zatrudnienia. Wzrost bezrobocia, ale także brak poczucia bezpieczeństwa i stabilności sytuacji zawodowej i wysokości dochodów, bardzo szybko odbijają się szerokim echem w wielu sektorach gospodarki i bezsprzecznie wpływają na ograniczenie popytu na mieszkania.
Są także zjawiska, które mogą wpływać na poprawę koniunktury w sektorze budowlanym i zahamować dalszy spadek cen nieruchomości. Pod koniec 2008 roku Rada Polityki Pieniężnej znacznie obniżyła stopę redyskontowa, co oznacza obniżenie oprocentowania kredytów złotówkowych. Zapowiada, iż będzie się angażować w działania mające na celu utrzymanie wzrostu gospodarczego. Można więc domniemywać, iż stopy procentowe w najbliższym czasie nie będą podnoszone. Dla rynku nieruchomości oznacza to, że kredyty będą tańsze. Równie ważna jest jednak polityka banków. Te na dłuższą metę nie powinny stopować akcji kredytowania, chociażby, dlatego iż jest to jedno z głównych źródeł bankowych dochodów. Łatwiejszy dostęp do kredytów a także niższe ceny mieszkań mają szansę ożywić nieco popyt na nieruchomości i zatrzymać dalszy spadek cen.
Szczegółowe dane dotyczące Warszawy, Krakowa, Gdańska, Poznania, Wrocławia, Katowic oraz Łodzi
Warszawa

Kraków

Gdańsk

Wrocław

Poznań

Katowice

Łódź


Wynajem mieszkań to jedyny segment rynku nieruchomości, w którym w 2008 roku nastąpiły wzrosty. W stosunku do IV kwartału 2007 roku wzrosty te wynoszą od 3-4% w przypadku Krakowa do nawet 30% w Katowicach. Średnie wzrosty kosztów wynajmu liczone dla 6 polskich miast (Warszawa, Wrocław, Kraków, Poznań, Gdańsk i Katowice) to: 12% w przypadku kawalerek, 10% dla mieszkań dwupokojowych, 11% dla trzypokojowych i 16% w przypadku mieszkań czteropokojowych.
Zmiany, które następowały w ciągu roku w poszczególnych miastach przedstawiają poniższe wykresy.

W badanej 6-tce miast najtaniej można wynająć kawalerkę w Katowicach i Poznaniu. Od stycznia 2008 w Katowicach cena w zasadzie się nie zmieniła. W Poznaniu, w grudniu jest wyższa o 7% niż w styczniu, ale najdrożej było w okresie najintensywniejszego popytu na mieszkania, czyli w sierpniu i wrześniu. Gdańsk jest jedynym miastem, gdzie w grudniu można wynająć taniej niż w styczniu – różnica wynosi 60 złotych. Najdrożej jest w Warszawie i tu również nastąpił najwyższy wzrost kosztów wynajmu od stycznia 2008 o 22%. Kolejnymi miastami w rankingu są Wrocław i Kraków, gdzie wynajęcie mieszkania jednopokojowego kosztuje odpowiednio 1415 i 1288 złotych, a wzrosty wynosiły 10 i 18%.

W przypadku mieszkań dwupokojowych od stycznia do grudnia 2008 koszty wynajmu wzrosły o 5% w Katowicach, 14% w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu i 10% w Poznaniu i Gdańsku. Najtaniej za 1460 złotych można wynająć dwa pokoje w Katowicach. W Gdańsku i Poznaniu koszty są na podobnym poziomie 1520 -1550 złotych. W Krakowie trzeba zapłacić 1800 złotych, we Wrocławiu 2000 i w Warszawie 2215 złotych.

Wynajęcie mieszkania 3 pokojowego wszędzie z wyjątkiem Gdańska jest droższe w grudniu w porównaniu ze styczniem 2008. W Gdańsku jest nieznacznie, bo o 46 złotych taniej. W pozostałych miastach koszty najmu wzrosły: o 6% we Wrocławiu, 11% w Warszawie i Krakowie, 14% w Poznaniu i 15% w Katowicach.
PROGNOZY NA ROK 2009
W ciągu ostatnich trzech lat koszty wynajmu mieszkań wzrosły średnio o 50%. W miastach o najszybszym tempie rozwoju takich jak Wrocław czy Warszawa były to nawet 60-procentowe podwyżki w stosunku do I kwartału 2006. Duże zwyżki nastąpiły w ciągu ostatniego półrocza, kiedy to popyt na mieszkania do wynajęcia wzrósł na skutek poszerzenia się grupy osób, które nie mogą bądź też nie chcą kupować mieszkania w chwili obecnej. Stawki za wynajem rosły także w konsekwencji wprowadzania na rynek wynajmu mieszkań nowych, o wysokim standardzie wykończenia i wyposażenia. Często były one kupione już po okresie szybkiego wzrostu cen, a więc oczekiwania właścicieli wobec dochodów z najmu były warunkowane wysokim kosztem nabycia mieszkania. Zmiany kosztów wynajmu liczone w cyklach kwartalnych przedstawione są na poniższych wykresach.

Na podstawie zgromadzonych danych można przygotować prognozę statystyczną. Sporządzone dla poszczególnych miast i wielkości mieszkań linie trendu wskazują, iż prawdopodobny jest dalszy wzrost kosztów wynajmu. Założenie jest jednak takie, że podstawowe czynniki zewnętrzne pozostają niezmienne. I tu pojawia się możliwość kwestionowania prognoz dalszych wzrostów. Przede wszystkim, jeśli ceny mieszkań będą nadal spadać, możliwe jest iż zwiększy się liczba osób kupujących własne mieszkania i tym samym spadnie popyt na mieszkania do wynajęcia. Z drugiej strony podaż będzie nadal rosła, a jeśli deweloperzy rzeczywiście zdecydują się na przeznaczenie pod wynajem mieszkań niesprzedanych, może to znacząco wpłynąć na wielkość podaży i zahamować wzrost cen.
Z drugiej strony w Krakowie i Gdańsku w IV kwartale ceny były na niemal identycznym poziomie jak w IV kwartale 2007. W Krakowie wynajem był średnio o zaledwie 2,5% droższy niż przed rokiem, a w Gdańsku kawalerkę można wynająć taniej niż rok temu. Powtarzające się już regularnie we wrześniu i październiku akcje protestacyjne studentów, którzy są liczną grupą generującą popyt na mieszkania do wynajęcia, wskazują na to iż stawki za wynajem osiągnęły wysoki poziom – trudny do zaakceptowania przez dużą grupę najemców. Wydaje się, więc że opisane powyżej czynniki a dodatkowo widmo kryzysu gospodarczego zatrzymają dalszy wzrost kosztów wynajmu mieszkań.
Szczegółowe dane dotyczące kosztów wynajmu

Spadek cen mieszkań, niepewność, co do tego jak rozwinie się światowy kryzys finansowy i jak wpłynie na polską gospodarkę i sektor nieruchomości, były głównymi przyczynami spadku cen działek budowlanych. We wszystkich analizowanych lokalizacjach ceny z końca roku były niższe niż w I kwartale 2008. We Wrocławiu i Gdańsku różnica ta sięga 20%, w Krakowie średnia cena metra kwadratowego działki budowlanej jest obecnie niższa o 12%, a w Warszawie i Poznaniu o 10%.
Warto jednak zauważyć, iż spadek średnich cen nastąpił w II kwartale i od tego czasu utrzymują się one na niemal identycznym poziomie.
Najbliższe miesiące nie przyniosą pozytywnej zmiany sytuacji makroekonomicznej ani fali dobrych wieści dla kredytobiorców, deweloperów czy inwestorów indywidualnych. W sektorze budowlanym widać oznaki recesji a z dużym prawdopodobieństwem będzie jeszcze gorzej.
Wszyscy spodziewają się dalszych spadków cen nieruchomości. W przypadku ziemi scenariusz ma szansę być bardziej optymistyczny niż w pozostałych segmentach rynku nieruchomości. Na posiadaniu zasobów ziemi stracić może stosunkowo nieduża grupa: przede wszystkim deweloperzy, którzy kupowali grunty w okresie szaleństwa cenowego, na kredyt. Ze względu na spadek popytu na mieszkania nie ma sensu rozpoczynać inwestycji na tych gruntach, a obsługa zaciągniętego kredytu kosztuje. Jednak w większości przypadków posiadacze gruntów ponoszą z tego tytułu stosunkowo niewielkie koszty – funkcjonuje wręcz powiedzonko, że „ziemia jeść nie prosi”. W związku z tym możliwe jest odkładanie w czasie ewentualnej sprzedaży lub realizacji prywatnych inwestycji.
19 grudnia 2008 sejm odrzucił weto prezydenta do ustawy w sprawie odrolnienia gruntów w miastach. W związku z tym w obrębie miast pojawi się więcej ziemi na sprzedaż. Przy ograniczonym popycie zwiększy się podaż, a więc ceny powinny spaść. Jak już zaznaczono powyżej właścicielom ziemi, zdecydowanie łatwiej jest przeczekać okres recesji niż właścicielom mieszkań czy domów.

Analiza sytuacji w poszczególnych miastach
Warszawa
Kraków
Wrocław
Poznań
Gdańsk
O SERWISIE SZYBKO.PL
W grudniu 2008, po 3 latach działalności, zmieniona została szata graficzna serwisu nieruchomości www.szybko.pl. Gruntownie odświeżono wszystkie elementy serwisu: stronę główną, sposób prezentacji ogłoszeń, panel administracyjny użytkowników.
Serwis skupił się na pokazaniu w jak największym formacie tego, czego szuka w www.szybko.pl ponad milion użytkowników miesięcznie, czyli ogłoszeń. Szczególnie wyeksponowane zostały zdjęcia, ponieważ właśnie od nich użytkownicy rozpoczynają oglądanie nieruchomości. W ogłoszeniu szczegółowym dodana została ściana zdjęć w formacie 3D. Od tej chwili każde ogłoszenie ma prezentację multimedialną w najnowszej technologii PICLENS.
Strona główna została wzbogacona o inteligenta wyszukiwarkę GOOGLE, dzięki której po wpisaniu jakiegokolwiek hasła, system, w sposób identyczny jak naturalna wyszukiwarka google, przeszukuje wszystkie oferty zamieszczone w serwisie. Możemy, więc szukać „domu nad jeziorem” lub „mieszkania z widokiem na las”. Jest to pierwsze w Polsce wykorzystanie technologii google w portalach dotyczących nieruchomości.
Na stronie głównej znajduje się również link do pierwszej w Polsce wyszukiwarki nieruchomości po mapie. Szybko.pl ma ponad 50 tys. aktualnych ofert, precyzyjnie zlokalizowanych na mapie. Dzięki temu wybierając dowolne kryteria możemy szukać nieruchomości w wybranej okolicy.
Zobacz szczegóły: http://www.szybko.pl/index.php?nav1=mapa
Po ustaleniu szczegółowych kryteriów wyszukiwania system pokazuje wszystkie nieruchomości, na danym obszarze, które zostały zlokalizowane przez ogłaszających. Ten innowacyjny sposób szukania jest szczególnie pomocny w przypadku użytkowników, którzy nie znają topografii danej okolicy, są z innego miasta lub też poszukują nieruchomości tylko w wybranym rejonie (wystarczy kursorami ustawić rejon i system sam w tym rejonie wyświetli nieruchomości)
Aby zwiększyć liczbę nieruchomości widocznych na mapach Szybko.pl wprowadziło przybliżoną lokalizację nieruchomości. Od tej chwili niemal 100 % nieruchomości jest lokalizowana na mapach. Zobacz szczegóły: http://www.szybko.pl/338543
O EXPANDER – NIEZALEŻNY DORADCA FINANSOWY

Expander jest niezależnym doradcą finansowym, oferującym produkty oszczędnościowo-inwestycyjne oraz kredyty hipoteczne i gotówkowe. Obecnie Expander ma 64 oddziały w całej Polsce oraz 293 doradców finansowych.
Expander współpracuje w zakresie oferty kredytowej z 21 bankami oraz 30 TFI i towarzystwami ubezpieczeń na życie w zakresie produktów oszczędnościowo-inwestycyjnych. Na początku przyszłego roku doradcy Expandera zaczną sprzedawać produkty dla małych i średnich przedsiębiorstw. Jeszcze w tym roku oferta dla klientów detalicznych zostanie z kolei wzbogacona fundusz emerytalny.
Expander jest obecnie najlepiej postrzeganą marką wśród doradców finansowych, co potwierdzają m.in. badania przeprowadzone przez instytut Gfk Polonia. W rankingu najcenniejszych marek, opracowanym przez „Rzeczpospolitą”, Expander zajmuje czwarte miejsce w kategorii handel i usługi i jest to najwyższa pozycja wśród instytucji z sektora finansowego. 25% transakcji zawartych za pośrednictwem Expandera w 2007 roku stanowiły kolejne transakcje dotychczasowych klientów
Nowa strategia rozwoju Expandera, będąca konsekwencją dokonanych pod koniec ub.r. zmian właścicielskich, zakłada ekspansję zagraniczną, powiększenie oferty produktowej, rozbudowę sieci oddziałów oraz umocnienie marki. Jej pierwsze efekty to wzrost sprzedaży o 30% w I kwartale br. (r/r) kredytów hipotecznych. Wartość wniosków kredytowych netto wysłanych w I półroczu 2008 r. była o 40% większa niż w analogicznym okresie rok wcześniej.
Właścicielem 60% udziałów w Expanderze jest konsorcjum funduszy private equity zarządzane przez Innova Capital, a pozostałych 40% GE Money.